AGORAFOBIA - lęk przed opuszczaniem "czterech ścian".

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 06:14
wybacz, ale nadal sądzę, że jesteś jeszcze po prostu bardzo młoda i nie rozumiesz różnic w myśleniu kobiet i mężczyzn, mężczyzna to nie kobieta z członkiem i zarostem :) dla niego "rozmowa" znaczy zupełnie coś innego niż dla Ciebie

jeśli chcesz żeby z Tobą rozmawiał w określony sposób, to musisz mu to wyraźnie zakomunikować np "nie chcę Twoich rad, ale chcę porozmawiać o tym, co teraz czuję"
mężczyźni rzadko rozmawiają ze sobą na zasadzie 'wyżalić się' i często stają wobec sytuacji złości ze strony kobiet, bo "nie wpdali na to, o co im chodzi" ;) nie wpadną, musisz to zakomunikować wyraźnie, albo wasz związek może się rozlecieć, bo Ty będziesz sfrustrowana tym, że on nic nie rozumie, a on będzie sfrustrowany tym, że mimo (przypuśćmy) dobrych chęci jesteś ciągle niezadowolona z jego zachowania

Ty musisz coś z tym fantem zrobić, bo problem z nerwicą jest Twój i oczekiwania są Twoje, on prawdopodobnie może z czasem tego nie wytrzymać
sam mam swoje problemy, więc nie chcę się tu wymądrzać, po prostu przeżyłem kilka ładnych lat małżeństwa, więc sugeruję szczerą i spokojną rozmowę na temat tego czego Ty oczekujesz i czego on oczekuje, taka rozmowa musi być bez wyrzutów i w odpowiedniej atmosferze, najlepiej po seksie :) serio, przykro mi, ale tacy są mężczyźni, że jemu ciężko będzie prowadzić taką rozmowę 'przed'

podkreślam - bez ataków i wyciągania jakichś głupot, tolerancja i szacunek - powodzenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 15 mar 2007, 10:00
BlueOrange ma całkowitą rację(dla nas kobiet-chyba niestety).Mnie dojście do tych wniosków zajęło sporo lat małżeństwa :( Potem nauczyłam się" rozmawiać" właśnie bez wyrzutów i bez rozczulania nad sobą,czy wołania o wsparcie.To ich jedynie wkurza.Nie mówię nic na te tematy.A efekt-mój facet sobie przemyślał,poobserwował i...teraz bez przerwy mnie przeprasza za te wszystkie lata i żałuje,że był taki okrutny dla mnie.Teraz ja go próbuję przekonać,że nie ma sensu rozpatrywanie tego co było.Trzeba bazować na tym co jest i cieszyć się,że jest lepiej.Chyba schłopiałam ;) Myślę jednak,że najlepszym wyjściem w takich sytuacjach jest kompromis.Bo co się dzieje,gdy facet jest chory(fizycznie)?Robimy za niańki i oni się tego domagają!!Nie wystarczy podanie lekarstewek,ale trzeba jeszcze przytulić,pocieszyć,zainteresować się,co boli,wymasować,wycałować.A on jeszcze będzie stroił humorki.I jak to się ma do naszych cierpień,panowie?
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 15 mar 2007, 11:52
dzięki Róża, choć nie zgodzę się z tym, że był taki okrutny :) każdy facet postępuje w zgodzie ze swoją naturą, "ich" świat jest inny niż "wasz", jest bardziej surowo-logiczny ale też i bardziej 'wymagający' pod pewnymi względami, tak już to natura chciała, nie ma kogo winić

zgadzam się z Tobą co do opieki, dla każdego faceta to jest miłe i tak naprawdę to dodaje facetowi skrzydeł, co też w efekcie daje kobietom spełnienie, więc obie strony są zadowolone i o to chodzi przecież
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

Avatar użytkownika
przez Róża 15 mar 2007, 18:43
Chciałam jeszcze dodać,że tak naprawdę jego obojętność na moje problemy nerwicowe mocno mnie zmobilizowała do walki.Właściwie to dobrze,że wasz świat jest inny niż nasz.Gdyby był taki sam byłoby nudno,a tak jest trudno,ale przynajmniej coś się dzieje :roll:
Ostatnio edytowano 16 mar 2007, 10:16 przez Róża, łącznie edytowano 2 razy
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Aga1 15 mar 2007, 20:00
Renatko , przeszlam dokladnie to samo.Jedyna rada lecz sie. Ja rok czasu sie leczylam i po 14 latach a mozxe i wiecej nareszcie zyje. Psychiatra i psycholog to jedyne wyjscie. Ja dostalam nowe zycie , dlaczego Ty nie mozesz. Nie zmarnuj zycia.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez ... NATALIA ... 15 mar 2007, 22:07
może i tak ,że jestem młoda ale tak moim zdaniem niepowinien się zachowywać dorosły facet. Czyli obojątnie jak by mu zależało sam by coś pierwszy robił. A on nawet po kłutniach nie chce rozmawiać dlaczego i td.
... NATALIA ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
05 mar 2007, 19:37

Avatar użytkownika
przez didado1 18 mar 2007, 21:07
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 14:25 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez gusia 18 mar 2007, 22:18
didado1 napisał(a):wyszłam z agorafobii i powiem krótko przy lekach i terapii trzeba sobie przede wszystkim chciec samemu pomóc,


Ja tylko chcę powiedziec że dzięki "historii"(o ile można to tak nazwac),Didado.......już wiem jak mam dalej kierowac sobą.
Dzięki Ewa:*
DA....
Wszyscy wiedzą kto...ale naprawdę da radę ,jestem chyba coraz bliższa sukcesu.
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 19 mar 2007, 03:04
Zgadzam sie z dido...wiem jakim problemem jest agorafobia.....i wiem ze jest do pokonania....ale to ciązka i meczaca praca na sobą. Nie oglądanie sie na innych, tylko brniecie samemu do przodu...krok po kroku. I nie nalezy sie przejmowac niepowodzeniami, one beda zawsze, nie ma co sie oszukiwac, ale nie nalezy na nich sie zatrzymywac i isc wciąz do przodu...

Praca nad samym soba działa cuda, a przy okazji poznajemy siebie samego i swoje mozliwości, które wbrew pozorom wcale nie sa takie małe.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez maiev 19 mar 2007, 03:29
didado1 napisał(a):z agorafobii jest tylko jedna droga bardzo ciężka i trudna ale za to kieruje się do wolności a jaka Question wychodzic z domu krok po kroku!!, dzień po dniu!!!!!, chocby łzy ciekły z nie mocy i bezsilności!!!!!, choby kręciło się w głowie!!!!!! , chocby w nogach było uczucie waty!!!!!!!

z fobii społecznej pewnie to samo - mniej więcej :roll: . :( Mnie też jak mam sama wyjść łzy ciekną z bezsilności, mam zawroty głowy i uczcie waty w nogach. Jak sobie to przeczytałam, i to co napisali Gusia i DA to...czuję się zmotywowana! Już dawno mi się to nie zdarzyło. ;) I najwyższy czas.
Sorki, że tak w tym temacie ale akurat tu przeczytałam coś co mi tak dało "kopa na zapęd". Pozdrawiam!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez didado1 19 mar 2007, 09:57
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 14:26 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez gusia 19 mar 2007, 10:19
maiev napisał(a):Mnie też jak mam sama wyjść łzy ciekną z bezsilności, mam zawroty głowy i uczcie waty w nogach.

maiev mam to samo.poważnie...ale....własnie...np.ostatnio,zebranie w kościele dotyczące komuni(Syn),mąż musiał byc..isc ze mną MUSIAŁ.tak...mysle sobie "mały krok" bo jeszcze niedawno powiedziałabym idź sam,ja zostanę w domu,ale nie...teraz jest ja chcę,a co najfajniejsze-stoję sobie pod tym kościołem (on gdzieś tam z boku-bo cóż będzie słuchal plotkujących kobitek ;) ) ,patrzę na Niego..(nie myslę o tym co gadają do mnie ,choc chyba udaję ,niewazne)ale patrze i myslę sobie- "przecież ja tu mogłam przyjśc sama-oczywiście" :D
Dlaczego o tym piszę?Ano dlatego że jeszcze miesiąc temu ,dwa,trzy ,nawet niewyobrażalam sobie że ja tak będę myślała....naprawdę.
Małymi kroczkami jak mowi dido,trzeba wyleźc z tego bo przecież tak niemożna życ wiecznie,to niejest życie....także maiev...idziemy na spacerek ;)

btw:Szkoda żem jeszcze w piżamie bo juz mnie nosi ;)
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez didado1 19 mar 2007, 10:33
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 14:26 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez maiev 19 mar 2007, 14:57
gusia napisał(a):Szkoda żem jeszcze w piżamie bo juz mnie nos

To się nasza Gusia rozszalała. ;) i tak trzymać. ;) No to idziemy. :arrow:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do