Ludzie których nie da się zrozumieć?
Wczoraj jadąc autobusem spotkałem się ze znajomą. Jest to kobieta w podeszłym już wieku, która nadal ma problemy z depresją i nerwicą lękową. Nie wiem na sto procent kiedy to wszystko się u niej zaczęło, ale z tego co mi wiadomo trwa to u niej już około 20 lat. Ale...
Mimo, że ma rodzinę. Mimo, że ma znajomych - nikt jej nie rozumie. Nikt nie potrafi sobie wyobrazić co ta kobieta przeżywa kiedy dostaje ataku paniki, czy łzy spowodowane przez depresje same napływają jej do oczu. Dlaczego?
Nie raz (kiedy było ze mną naprawdę źle) myślałem nad tym jak to możliwe, że czuje się taki wyobcowany. Dlaczego nikt nie potrafi mi pomóc. Wszyscy się starali, ale nikt nie wiedział co czuje. No... Na naszym forum znajdowałem oparcie, ale potrzebowałem też kontaktu fizycznego z osobą która mogła by zrozumieć.
A teraz? Teraz mnie samemu jest ciężko postawić się w sytuacji osoby, która przeżywa to co ja kiedyś. Ale to chyba tak działa, bo znajomi których poznałem na forum mają podobnie.
Najważniejsze to jednak być przy osobie która tego potrzebuje...
Etykiety: Agorafobia, Depresja, Nerwica, Psychologia

Komentarze (45):
Miałam szczęście... Ja miałam oparcie :) Może dlatego,że przez to samo lata temu przechodziła moja mama. Eh, podziwiam Twoją odwage. Tego, że nie wstydzisz sie pokazywać twarzy, kiedy ludzie nie rozumieją czym tak naprawde jest nerwica.
A czemu miał bym się wstydzić? :) Nie traktuje tego co mnie spotkało jako chorobę czy ułomność. To może spotkać każdego.
Witam wszystkich serdecznie.Ja tez mialam w przeszlosci podobne problemy /to bylo cos strasznego/,cierpialam prawie 2 lata ,tez mialam opore w swijej mamie a takze mezowi i dzieciach ktore byly wtedy malePrawda jest ze minelo to pomalu stopniowo ale bez zadnych antydepresyjnych lekow,jak narazie jestem okey.Ale momentalnie ma takie problemy moja mama,co najgorsze leki ktore ma naordynowane nie pomagaja.Czy moze ktos poradzic jakiegos dobrego lekarza.Barzo oto prosze.
WSzytko to mozna rozbić o kant d... nie ma zrozumienia...takich ludzi jak my traktuje sie jak wariatow!!! kiedy zaczelam chorowac, od poczatku mowilam o swojej chorobie, chcialam uswiadomic innym,ze ludzie, ktorzy cierpia na depresja nie sa psycholami, tylko sa bardziej wrazliwi i slabi emocjonalnie... po rocznej przerwie, moja choroba zaczela powraca...powiedzialm dzis o tym mojemu chlopakowi, on ze mnie zrobil lekomanke, narkomanke i psychola, mimo,ze nie biore juz lekow od roku. zaufalam mu, ufalam moim znajomym i przyjaciolom...nikt mnie zrozumial, jedyne,co potrafili powiedziec, to : "przestaj sobie wkrecac"!!! a to nie wystarcza...to nie jest zrozumienie...
Niestety. Człowiek z wadą serca, nerki czy jelit zawsze moze liczyc na współczucie. Bo to widac gołym okiem co jest źródłem problemu. Człowiek juz taki jest z natury, że realne jest dla niego tylko to co namacalne. A mojej choroby nie da się dotknac. Jeżeli piec jest gorący to człowiek może zabrac ręke i już. Więc w czym problem? Nie mozesz sobie tego wtłumaczyc? NIE MOGĘ!!!!! Moja żona jest bardzo pomocna (jest lekarzem i to ona zauważyła, że to moja dusza jest chora a nie ciało). ale pod tym wszystkim doskonale zdajęsobie sprawę z tego, że do końca nie rozumie; że podchodzi do wszystkiego podręcznikowo. Aż śmiac mi sie chce, ale mam wrażenie że jestem na spotkaniu AA i muszę sie do czegoś przyznac: TAK, JA CIERPIĘ NA ZABURZENIA UKŁADU WEGETATYWNEGO (lub DEPRESJĘ LĘKOWĄ). Sam nie wiem która nazwa lepsza...
witam.po raz pierwszy przeczytałam wasze wypowiedzi na temat nerwic i doskonale was rozumię bo ja też ją mam .mam nerwice serca i nie potrafie się z nią uporac .pomóżcie!
Witam wszystkich :) chciałbym podzielić sie z wami moimi problemami z którymi borykam się już ponad pół roku,a mianowicie cierpie na depresję lękową. :(,wszystko mnie przeraża ten cały świat który tak szybko biegnie do przodu.Nie radze sobie z tym jestem na skraju wyczerpania psychicznego.Tylko gdy zaczynam myśleć(tuż po przebudzeniu) na pierwszy plan wysuwa się pytanie czy dzisiaj bedzie tak jak jutro? Boje sie dosłownie wszystkiego:( ! Pojścia do pracy(boje się że sobie nie poradze)Pojścia na studia,Zrobienia prawka itp,choć wiem,że mam bardzo duże możliwości,którymi nie mogą poszczycić się inni.Nikt nie potrafi mnie zrozumieć:( odwróciłem sie od przyjacioł,zostawiłem dziewczyne,nic mnie juz nie interesuje,nawet ćwiczenie na siłowni ktora była moim priorytetem i sprawiała ze czułem sie wspaniale,wyzwolony :(.Nie wiem co robić do kogo mam sie zgłosić? za Miesiąc mam mature i chciałbym choć troche poczuć sie lepiej:( bo w przeciwnym razie nie poradze sobie,odechce mi sie pisać tak jak to miało miejsce na próbnej."Chciałbym poczuć,że żyje"
Witam. Ja i moje zmagania z nerwicą lękową trwają juz 10 lat z 1,5 roczną przerwą wiec mało co jest mnie w stanie juz zaskoczyc. Michałowi moge powiedziec ze wszystko to co on ma przed sobą (matura, prawko itd)ja tez przechodziłem bedąc chorym i wiem jedno tego sie nie da wyleczyc w miesiąc czy rok. Owszem mozna zaleczyc i nie miec objawów ale po dużym stresie często wraca. Moja rada dla Michała: Idz do lekarza i niech ci da jakiś lek (doraźny)na lęk napadowy typu Xanax czy neurol.
Przed każdym zadaniem typu matura czy prawko wez małą ilosc i to ci pomoze normalnie żyć. Wiadomo że lekarstwa nie załatwią wszystkiego
bo ważniejsze od nich są wizyty u psychologa czy praca albo hobby. Musisz sie cały czas czyms zajmowac
i nie myslec o chorobie. Wiem ze to co napisałem moze byc przez niektórych odebrane jako namawianie do psychotropów ale tak jest prawda. Dobrze i w minimalnych dawkach stosowane leki + terapia przynoszą najlepsze rezultaty.
Tyle,że ja niemam zadnych napadów.Skoro nie mam napadów to moge mówić tu o depresjii lękowej czy samej depresjii??Poprostu boje sie o swoją przyszłość,niewiem co bede robił kim będe? czy sobie poradze? Czasem nie chce mi sie zyć:( zadając sobie głupie pytanie bo po co ?? to samo mam gdy robie jedzenie czy sie ucze.Wciąż to samo pytanie czy to ma w ogole sens? To co wcześniej sprawiało mi przyjemnosc teraz nawet nie ma znaczenia.POszedłbym na balety,umówiłbym sie z dziewczyną,poczytał książke,lecz niestety nie moge sie zmotywować aby to zrealizować.Krótko mowiąć nie chce mi sie zyć i nie mam po co :(.Codziennie ogarnia mnie wielki smutek,wszystko mnie wkurza bo nie jest tak jakbym chciał:(Biorąc książke do ręki ogarnia mnie jaiś chaos coś mi podpowiada zebym tego nie czytał.Chce sie dalej uczyć bo wiem,że moge,że potrafie ale sie boję :( Mam tysiące myśli na sekunde a najgorsze jest to jak juz nie moge wytrzymać,wtedy mam ochote wziaść pistolet i strzelić sobie w łeb :(
hej ja mam od dluzszego czasu taki problem jak brak wiary w siebie i doslownie wszystkiego sie boje.mieszkam za granica,mam narzeczonego i on musi robic wszystkie podstawowe rzeczy,np zakupy,a nawet gdy jetesmy razem na zakupach to on musi placia bo ja sie boje,ze np ekspedientka sie o cos zapyta a ja sie zdenerwuje ii nie zrozumie co ona mowi i nie bede wiedziala co jej odpowiedziec,chociaz rozumie jezyk ktorego tu sie uzywa i potrafie odpwiedziec ale sie boje wlasciwei nie wiem czego,chyba tego ze ktos mnie wysmieje.poza tym mam problemy z narzeczonym,bo nawet po malej nic nie znaczacej klotni ja potrafie palkac caly dzien i caly swiat mi sie wali.Moj narzeczony juz ma dosc mojego zachowania ,nie mowi mi tego ale ja to czuje.Bo kiedys chcial jakos mnie uspokoic,zalagodzic sprawe a teraz mnie ignoruje. a ja poza tym boje sie ludzi boje sie otworzyc przed kims boje sie porozmawiac unikam znajomych.nie wiem dlaczego... prze to stracialm juz wszystkich znajomych ponadto wszystko mnie przerasta tzn jak pojawia sie jakis problem to nie wiem co z nim zrobic i zalamuje sie. kiedys bardzo chetnie wychodzilam gdzies z domu,np na spacer na zakupy na impreze a teraz nie mam ochoty na nic...moge tak siedziec non stop w domu...dodam ze mam 23 lata i kiedys lubilam sie bawic,tryskalam zyciem a teraz to zycie ze mnie ulecialo...nie wiem co robic bo przeczuwam ze dzieje sie ze mna cos niedobrego lecz nie potrafie nic z tym zrobic.i boje sie ze strace mojego partnera,ktory tez juz ma dosc mojego zachowania i ciaglego placzu...prosze o jakas rade i pomoc dziekuje. Smutna Viola
Witajcie tak sobie czytam to co piszecie. Ja w zeszlym roku przezylam takie zalamanie, gdy poszlam do lekarza on stwierdzil nerwice lekowa i zalamalam sie jeszcze bardziej, zapisal mi jakies tabletki ktore mialam brac przez kilka miesiecy po ktorych czulam sie jeszcze gorzej. Ciagle plakalam, zle sie czulam, nie mialam sily isc do pracy, wyjsc z domu. To bylo cos strasznego a przeciez jestem taka mloda i zycie przede mna, ledwo co zrobilam prawko, mialam w planach kupic samochod. Powiedzialam sobie, ze musze sobie dac rade chcoiaz nie bylo mi latwo. Mialam wsparcie przyjaciol i rodziny, poraz pierwszy tak bardzo ich potrzebowalam, nie potrafilam sobie poradzic z sama soba. Odstawilam tabletki po miesiacu, stwierdzilam ze tak naprawde to ja sama musze sobie poukladac wszystko w glowie i stawic czola lekowi. Bylo juz lepiej ale nadal przerazaly mnie niektore rzeczy, chyba tak po pol roku mi przeszlo calkowicie, chociaz zdarzy sie tam czasem atak paniki ale staram szybko sobie jakies przetlumaczyc ze nic mi sie nie stanie. Musicie walczyc z ta choroba, stawic jej czola, malymi kroczkami dacie rade wierze w to. Wychodzcie z domow, obierzcie sobie cele w zyciu a zobaczycie ze się Wam uda.Pozdrawiam Was serdecznie. Mam 24 lata
ja nie mam problemów podobnych do waszych,wrecz przeciwnie.u mnie jest tak -nie obawiam się niczego tylko jak mnie dopada ta boje się że mi się coś stanie że umieram albo że dostaje zawału i wtedy nagle podskakuje mi ciśnienie a wtedy jeszcze bardziej mnie ogarnia lęk .najgorzej jest wieczorem kiedy wszyscy idą spac wtedy się boje że mi sięto stanie i nikt mi nie pomorze no bo w nocy? kto?karetka nie dojedzie na czas!zagłębia się to coraz bardziej w mej psychice i niestety pomimo brania leków nie pomaga .boje się że pewnego dnia wszystko się skończy-nastąpi mój koniec czyli śmierc jak ja mam dalej z tym życ?co zrobic żeby nie lękac się?do kogo się z tym udac?kto mi pomorze?tak często zadaje sobie te pytania i nieznam na nie odpowiedzi a podobno na każde pytanie jest odpowiedż .czy na moje też są odpowiedzi?
podobnie ja wszyscy piszacy tu na tej stronce przezylam i przezywam leki...lecz jak kotos tutaj napisalk trzeba nad soba pracowac,zajmowac sie czyms by nie myslec,poszukac w zyciu celu,motywacji a przedewszystkim miec kogos bliskiego kto zrozumie takich ludzi jak my...ja mam to szczescie ze moglam ujawnic swoja chorobe w pracy,spotkalam sie duza wyrozumialoscia i zrozumienien,przestano sie bac moich lez, zmian nastrojow i calych dnie bez rozmow ,usmiechu....ale takich miejsc przcy i ludzi nie zawsze mozna spotkac,Moi koledzy bardzo wspierali mnie w ciezkich chwilach,byli dla mnie jak rodzina i jestem im za to bardzo wdzieczna-gdyby nie oni i odpowiednie nastawienie do mnie pewnie juz by mnie nie bylo na tym swiecie-......pozdrawiam
No dokladnie jak piszesz, ja tez sie ujawnilam w pracy i spotkalam sie z tolerancja. Tez sie balam o swoje zycie ze dostane zawalu badz wylewu ale lekarz mi wyjasnil ze nic mi sie zlego stac nie moze.Tak wiec Ewo jak dopadnie Cie napad leku zacznij gleboko oddychac i tlumaczyc sobie ze nic Ci sie nie stanie i moze policz do 20. Moj 1 atak mialam w kinie, najgorsze uczucie jakie moglo mnie spotkac. W oczach mroczki, rece mi sie trzely, mdlilo mnie, serce walilo jak oszalale, cala sie trzeslam. Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje bardzo ale to bardzo sie przerazilam. Probowalam sie uspokoic, rozplakalam sie, chodizlam w kolko. Przeszlo mi dopiero po 3 godzinach ale to mialo swoj dalszy ciag. Gleboki niepokoj w srodku przed tym lekiem ehhhh az mi sie tego nie chce wspominac.Po tym ataku mialam jeszcze 3 w duzych odstepach czasowych ale mam je tylko jak sie bardzo czyms zestresuje. Ewo wszystko siedzi w Twojej glowie, regularnie przed snem zaczynasz myslec o tym ze cos moze Ci sie stac ale spojrz sama ze nic sie nie dzieje i rano sie budzisz wsrod zywych. Musisz postarac sie zmienic tok myslenia, wyjansij sobie sama ze nic Ci sie nie stanie, badz silna. Pamietaj nic Ci sie nie stanie, jestes zdrowa to wszystko siedzi w Twojej glowie, zobaczysz ze jak zaczniesz myslec o czyms innym przed snem to bedziesz robic sie spokojniesza, tylko na to tez potrzeba czasu. Porozmawiaj z przyjaciolmi o tym, moze ci cos doradza albo jak masz jakiegos lekarza badz pielegniarke w rodzinie oni tez Ci to wytlumacza. Bedzie dobrze.
Ola
dziękuje ci Olu ze odpisałaś na mojego posta i za słowa otuchy które były mi tak bardzo potrzebne.jestem ci bardzo wdzięczna za to i postaram się tak zrobic jak napisałaś .Teraz czytając twojego posta zrozumiałam że jest faktycznie tak jak piszesz (to wszystko siedzi w mojej głowie)musze sprubowac to sobie wymazac i mam nadzieję że to poskutkuje .chciałabym miec kogoś takiego jak ty obok siebie ,kogos kto by mi pomagał to wszystko zrozumiec i przezwycięzyc to .z wyrazami szacunku Ewa.
Ten post został usunięty przez autora.
...no hejka:
...jestem na tej stronie pierwszy raz i tak sobie czytam o tych lękach i o nerwicy.. I z każdym następnym przeczytanym zdaniem uświadamiam sobie, że to wszystko dotyczy też mnie... O Boże? I co teraz??
Lęk, lęk, lęk każdego dnia zbiera się go więcej we mnie i koło radzenia sobie z najzwyklejszymi prostymi zadaniami dnia codziennego się zaciska coraz mocniej.
Strasznie się tego wstydzę i boję, że inni mnie nie zrozumieją...
"I ZAWSZE PAMIĘTAJ,
ŻE JESTEŚ KIMŚ WYJĄTKOWYM.
JEDYNE CO MUSISZ ZROBIĆ,
TO POZWOLIĆ INNYM ZOBACZYĆ,
ŻE TAKI JESTEŚ."
Milton H.Erickson
Witaj !przeczytałam Twojego posta i mówię Ci to nie żaden wstyd i doskonale Ciebie rozumie bo sama tak myślałam ,nie umiałam z tym życ .Po przeczytaniu odpowiedzi na mojego posta od Oli wszystko zrozumiałam a szczególnie to jak to Ona ujeła"wszystko siedzi w Twojej głowie".Szybko sie dostosowałam do jej wypowiedzi i o dziwo to skutkuje ,ale jednak czasem mnie dopada ,nie pozwalam na to zeby się długo we mnie to tliło,myslę o czymś innym i przechodzi .Mogę nawet powiedzie ze prawie przestałam brac leki i jest mi z tym dobrze .jestem Jej za to bardzo wdzieczna! bardzo !Mam nadzieję ze stan ten utrzyma się długo,a ja wrócę do normalnego życia.dlatego mam do ciebie prośbę choc nie piszesz jakie ty masz obiawy tej naszej nerwicy ,sprubój to puszczac płazem i nie daj się !to jest choroba która włada naszym umysłem i psychiką.powodzenia!!!
Cześć Ewa!!!
Dziękuję Tobie serdecznie, że odpisałaś na mojego posta.
Wiesz ja sama nie wiem co mi jest? Czy to nerwica czy depresja?
Zaczęłam zauważać, że jestem niestabilna emocjonalnie... Niedawno byłam na szkoleniu, była tam grupa 30 osób.Każdy z nas miał za zadanie wyjść na środek sali i opowiedzieć o sobie tzw.życiorys.Gdy byłam na środku i zaczęłam opowiadać o sobie, nie potrafiłam zapanować nad emocjami... zaczęły mi drżeć ręce, bardzo się tego wstydziłam i zaczęłam płakać... Bardzo głęboko to przeżyłam.
To drżenie rąk pojawia się częściej, nie lubię i czuję się skrępowana gdy ktoś patrzy na mnie, gdy mam świadomość, że jestem obserwowana to wtedy denerwuje się natychmiast i wszystko robię na opak.
Jest jeszcze kilka niepokojących mnie spraw w moim emocjonalnym zachowaniu...
Nigdy nie byłam na konsultacji psychologicznej lub psychiatrycznej.
Zawsze sobie tłumaczyłam, że mnie to nie dotyczy... Ale w życiu bardzo przeszkadza..
Pozdrawiam... Doradźcie mi:(
witaj Tesiu !posłuchaj to o czym ty napisałaś świadczy chyba że też masz nerwicę .Ja terz tak reaguje naprzykład gdy mam coś do załatwienia w jakimś urzędzie ,trzesa się mi ręce wogóle to cała drże w środku a na buzi robie się purpura a po zatym serce wyskakuje mi z orbity.to wszystko pózniej odbija się własnie na moim serduchu .Z tym nie umie jeszcze walczyc a z opisywanymi wczesniej lękami jakos sobie radzę.może gdy będziemy się na wzajem wszyscy wspierac przezwyciężymy te nasze słabości.co o tym myslisz?
"Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem" P.Coelho
Ale dlaczego nas to spotyka?
Dziś będę jeździć samochodem, i też się oczywiście boję. W sierpniu 2007 zdałam egzamin i nie jeździłam strach jest większy.. ale idę spróbować chociaż...
Skąd te lęki?
Och życie nie jest usłane różami, lecz kolcami.
PS. Pochwalę się Wam wieczorem jak mi ta jazda poszła..
Ewa myślę podobnie tak jak Ty powinniśmy wszyscy się wspierać, bo ten nas zrozumie najlepiej co to przeżył..
Miłego dnia:)
Cześć Ewcia:)
Fajnie, że odpisujesz mi, takie wsparcie dużo mi daje... szczególnie gdy rozumiesz doskonale co czuje.
Wczoraj byłam powiem Ci szczerze załamana tym, że prawdopodobnie mogę mieć nerwicę. Dziś już się lepiej czuje. Trzeba wziąć się za siebie i nie rozpaczać. Wczoraj wyłam jak głupia z żalu i złości, że nie potrafię pokonać lęku samodzielnej jazdy samochodem... I wiesz co dziś idę pojeździć trochę autkiem po mieście... Oczywiście bardzo się boję, ale nie poddam się tak łatwo, prawo jazdy kosztowało mnie nie mało kasy i stresu, nie mogę tego ot tak zaprzepaścić... WIĘC TRZYMAJCIE KCIUKI DZIŚ ZA MNIE!!!!
Życzę udanej niedzieli bez lęków:)
P.S. Potem się pochwalę jak mi poszła jazda ok? No to buźka:)
cześc Tesiu!jak jazda samochodem udało się?poszło bez stresów co?cieszę się że tak podchodzisz z podniesioną głową do tych naszych lęków i nerwic .u mnie niedziela minęła jakoś chic to znów do mnie wróciło tylko na chwile ale ona {nerwica}znów atakuje mnie ,prubuje o tym nie myślec ale to jest chyba solniejsze odemnie.zadaje sobie w tej chwili pytanie ,czy znów musze to przerabiac i brac leki?całą swoją mocaą bronie się ale czy to wystarczy?Tesiu chciałabym miec takie myśli jak Ty ale nie niemam ich a szczególnie dzisiaj dobrze że ten dzień się kończy moze jutro będzie lepiej co ?no fakt dzisiej się rano zdenerwowałam może to przyniosło taki rezultat i odbija się na mnie bo mam jak wspominałam wczesniej nerwice serca co mam dalej robic jak myslisz tesiu?jak myślą pozostali?pozdeawiam!
Obierzcie sobie cel, Ewko jest mi milo ze moglam Ci pomoc chociaz troszeczke.Walcz ze swoimi myslami tak dalej a leki ustapia, mysli o tym beda coraz slabsze. Tesio to dobrze ze tak podchodzisz do ajzdy samochodem. Ja tez tak mialam zdalam prawko i mialam kupic samochod a tu nagle BAM ale postanowilam ze sienie poddam, nie po to wtopilam tyle kasy zeby jakis lek to wszystko zaprzepascil, poza tym tlumaczylam sobie tak ze w czasie jazdy trzeba byc skupionym i myslec co sie dzieje wkolo i w ten sposb nie myslalo sie o moim zdrowiu tylko o sytuacji panujacej na drodze. Dacie rade kobietki, my jestesmy silne, tylko weicej wiary.
Ola
cześ olu ! dobrze mówisz !ale jak widzisz jest ten problem że to jest silniejsze ode mnie jak to znies ? dobrze że mie wspieracie moje Wy kobietki!bo z mężczyzn to pociechy nie ma oni tego nie rozumią a byc może są tego przyczyną mam racje?trzymajcie się .do jutra!dobranoc.
Przyczyna mojej choroby byla chyba kumulacja wszystkich problemow, moich i cudzych. Uwielbiam sluchac i wspierac dobrym słowem ludzi ale czasem czuje zmeczenie ktore prowadzi do lekow.Za bardzo sie chce wczuc w cudza sytuacje i to sie odbija na mojej psychice. Dlatego jesli czuje juz ze zaczynaja mnie meczyc problemy innych oddalam sie. No facet tez byl przyczyna tego, nie bylismy razem ale bardzo mnie to gnebilo. Miedzy nami dochodzilo do roznych dziwnych sytuacji i tez czulam sie zmeczona. Czulam wewn. niepokoj jak dochodzilo do spotkan i pozniej zawsze mowilam ze juz nie pojde ale jedak chodzilam az sie zalatwilam =/ Pytasz Ewo jak to zniesc. Najlepiej znalezc sobie jakies zajecie to jest najwazniejsze, zrobic wszystko aby skierowac mysli w innym kierunku, uprawiac jakis sport, zaangazowac sie w jakas skomplikowana sprawe, skupic sie na kims innym nie na sobie, moze na problemie innego czlowieka (oczywiscie z umiarem). Moze zacznij Ewko czytac jakas ciekawa ksiazke jakis romans przed snem jak Cie ona znurzy to nie zdarzysz nawet pomyslec.Trzeba byc jeszcze cierpliwym bo to nie przechodzi tak szybko, trzeba sie uprzec i powiedziec sobie "nie dam sie"Jak sie czlowiek zmierzy ze strachem to zawsze z nim wygra, jestes silna musisz sobie to powtarzac ciagle!!Rozmawiaj z tym lekiem to odejdzie.
Ola
cześ Olu dzięki że napisałaś.Wiesz WŁAŚNIE TAK POSTANOWIŁAM ROBIC I ZAUWAŻYŁAM ŻE KIEDY SOBIE TAK POMYŚLE (MAM CIE GDZIEŚ)ONA USTĘPUJE ALE CZY NA DŁUGO?w każdym bądz razie dzięki za radei za wsparcie.pozdrowienia.trzymaj się!
Witaj Ewo i Olu:)
Cieszę się, że posluchałaś Oli i probujesz z tym walczyć...
Ja nie pojeździłam samochodem, bo tata mi nie dał.. I tak w głębi duszy cieszę się że tak się stało, bo strach jest większy:(
Muszę Wam powiedzieć, że te dwa dni miałam tak zawalone zajęciami, że
naprawdę nie miałam czasu myśleć o tym, że się czegoś boję... To działa jak mówi Ola.
Jutro znów nowy dzień i nowe zmagania...
Postaram się myśleć pozytywnie...
Buziaki dziewczynki.. Dobranoc.
witam! ach,dzień minął mi wspaniale!to dzięki Wam dziewczyny.Musze wam powiedziec że załatwiałam dziś sprawy w urzędzie i o cudo po raz pierwszy nie przeżywałam tego .Bardzo się z tego ciesze że pozytywne patrzenie na nerwice przynosi skutki i rezultaty.Nie spodziewałam się takiej szybkiej reakcji przez mój organizm.Mam nadzieję ze utrzyma sięto dośc długo ,wystarczająco abym mogła zapomniec jakie jest felerne to uczucie lęku ,paniki i strachu.pozdrawiam WSZYSTKICH ,A SZCZEGÓLNIE MOJE KOBIETKI OLĘ I TESIE..........Apropo jazdy tesiu moim zdaniem to zle ze tato się nie zgodził na twoja jazde po miescie .Z relacji z wielu osobami wiem że taka długa przerwa w jeżdzie żle wpłynie na ciebie ,na twoje umiejętności poruszania się autem no i strach przed jazdą będzie potengował PA,
Ten post został usunięty przez autora.
Och mój wczorajszy dzień był jedną wielką burzą uczuć z rana szczęście i euforia,a wieczorem płacz... ale zacznę może od początku:)
Już od 8 lat mam kłopoty z cerą "Trądzik Różowaty",zaczęło się po urodzeniu synka. Chodziłam do różnych dermatologów i specjalistów, wydałam kupę kasy na leki i kosmetyki i nic wciąż czerwona jak buraczek i wysypana trądzikiem. Niedawno wyczytałam na forum t.r., żeby zrobić sobie test
na wykrycie bakterii helicobackter
pylori w żołądku. Podobno to ona wywołuje takie reakcje skóry. Pewna
kobieta miała tą bakterię w żołądku
poszła do lekarza, dostała antybiotyk i skóra twarzy zaczęła
jej blednąć, aż dolegliwości ustąpiły. No więc ja też za przykładem szczęśliwej pani podreptałam do laboratorium, zrobiłam test i wynik jest pozytywny. Może głupio to zabrzmi ale ja byłam wzruszona i szczęśliwa, że mam tą bakterię w żołądku.. W końcu wiem co mi jest, dostanę antybiotyk i chociaż z buźką będzie ok:) No to więc
dreptam sobie dalej ze łzami szczęścia do lekarza ogólnego, a pan doktorek na to że tą bakterię ma 90% społeczeństwa i on mi nic nie poradzi...
Totalna załamka... zdenerwowana dreptam dalej na prywatną wizytę do następnego lekarza ogólnego. Ten też zaczął mnie wypytywać czy mam problemy z żołądkiem itp itd, a ja mu na to że nie to o trądzik różowaty mi chodzi i już nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Pan doktorek zapiał mi antybiotyk i stwierdził, że nieleczona ta ww bakteria może prowadzić do wrzodów żołądka i w konsekwencji również raka. Uff teraz sobie siedzę w domciu i zażywam moje leki... ale jak sobie wspomnę wczorajszy dzień ciśnienie u tego drugiego doktorka to przecież miałam 175/110:) ale to tylko wybuch nerwów... A dziś 1 maja więc trzeba, skoczyć na działeczkę, posiedzieć na słoneczku, żeby naergetyzować się na następny atak nerwów:) i poczytać książkę. Pozdrawiam Ewę i Olę i wszystkich.
p.s Ewcia jestem z Ciebie dumna i pod wrażeniem Twojego innego nastawienia. TYLKO TAK DALEJ. JESTEŚMY SILNE!!!!
Ewcio ja również jestem z Ciebie dumna, rób tak dalej a zobaczysz jaka niedługo będziesz szczesliwa =o)skoro udało Ci sie pokonac strach w takiej sytuacji to znaczy ze stać Cie na wiele wiele wiecej. Jestes silna zobaczysz. Tesio nie zalamuj sie ja ostatnio tez walcze z tradzikiem , poszlam do dermatologa i wcieram sobie masc ale musze sie jakos tez do tego nastawic pozytywnie. Jakos to bedzie, moze troche na sloneczko trzeba wyjsc. Ja dzisiaj wyjezdzam sobie ale tylko na jedna nocke sie troche wyladowac do znajomych, mam zamiar dobrze sie bawic i Wam zycze tego samego pozdrawiam Was Ewcio i Tesio ;*
Ola
Hej Wszystkim. Ja mecze sie z nerwica lekową około 10lat. Najbardziej boje sie chodzić gdzies sama np.do miasta wtedy to łapia mnie rózne niemiłe stany:kołatania serca, duszności i uczucie omdlewania itp.NIe biore leków, no czasem jakis kalms albo melisę.Czasem rycze w poduszke z bezsilności, że nie moge funkcjonowac jak normalna kobieta.Maż wie o moich"panikach" ale uwaza, że przesadzam i zachowuję sie jak dziecko.Ech..
witaj!wiem dokładnie coś o tym to samo przeżywałam i przezywam już od 6 lat ale dzięki Oli iTesi staje na nogi jestem im za to wdzięczna i będe to powtarzac do końca weż się w garśc choroba nie może Tobą żądzic, my żądzmy nią,pozdrowienia i powodzenia!!
CZESC TESIU I OLU!TESIU NIE ZAŁAMUJ SIĘ MOZE TO NIE ZADNA Z POWAZNYCH CHORÓBCT SŁYSZAŁAM KIEDYŚ ŻE CZASAMI ORGANIZM LUDZKI TAK DZIAŁA (A SZCZEGÓLNIE U KOBIET)NA PRZEJŚCIA Z PORY ZIMOWEJ NA LETNIĄ .ILE W TYM JEST PRAWDY TO NIE WIEM ALE JA TEZ COŚ TAKIEGO MIAŁAM PO PORODACH A SZCZEGÓLNIE PO PIERWSZYM .POTEM MI PRZESZŁO ALE WYSYPKA NA TWARZY ZOSTAŁA MI SZCZEGÓLNIE WTEDY GDY MAM ZMIANE WODY DO MYCIA PO DWÓCH DNIACH MI PRZECHODZI.OLU DZIĘKI ZE TAK O MNIE MYSLISZ TO WSZYSTKO DAJE MI KOPA DO DALSZYCH ZMAGAŃ Z CHOROBĄ I NAPRAWDE NIE DAM SIĘ NIE NIE NIE NIE ........NIE POZWOLE ŻEBY ONA POGROMIŁA MNIE ROBCIE ZE SWOJĄ TO SAMO RAZEM POKONAMY WSZYSTKO I BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWE A SZCZĘSCIA NIKT NAM NIE ODBIERZE.TRZYMAJMY SIE RAZEM HEJ!!!!!!!!!!
" Chociaż jestem smutna i czuję się bezsilna,choć obecnie żywię przekonanie ,że nic się nie poprawi, nie mogę przecież wyzbyć się tego jednego co trzyma mnie przy życiu- NADZIEI... To słowo kluczowe wstaje z nami co rano, w ciągu dnia zranione i umiera w nocy, by o świcie znów się obudzić."
POKONAĆ STRACH
"Muszę pokonać strach
Muszę się z nim zmierzyć.
By zobaczyć blask.
By w niego uwierzyć.
Słońce na niebie
Księżyc w ukryciu
Wpatrując się w Ciebie
Myślę o życiu.
Nie wiem już czy śmierć jest złem
Czy rozwiązaniem problemów?
Nie wiem już jak żyć będę
Czy mam taką siłę,
by obudzić się ze złego snu.
Szczęśliwa tylko w dobrych snach
Smutna w rzeczywistości.
Taką prawdę kryję ja
Wśród mej samotności.
Nie dano mi wiele
Tylko smutek i żal dano,
Diabeł górę bierze
Z mego serca, dusze szczęścia wylano..."
cześc tesiu1ekstra wiersz .czy ty go sama pisałaś czy cytowałaś bardzo mi się podoba a jeszcze jedno odebrałaś mojego meaila?
Wróciłam już od znajomych, byłam na wsi. Fajnie tak wyrwać się z miasta. Mimo iż to była tylko jedna nocka to czuję się jakoś wypoczęta psychicznie. Wszystko co złe zostawiłam w domu , teraz mam troche świerzy umysł. Nie mogę się doczekać urlopu nad morzem, fakt to dopiero w sierpniu ale to jest szczęśliwa chwila o kórej chce myśleć żeby nie dać się zwariować rzeczywistości.
Ładny wierszyk Tesio.
Pozdrawiam Was Kochane Silne Kobietki Ola
cześc olu!! cieszę się że jesteś pozytywnie nastawiona do wszystkiego do wakacji i.t.d my terz jakoś sobie radzimy .jestem z ciebie dumna że walczysz z naszą chorobą ja też ciągle próbuję i pomału odzyskuje radośc życia chęci do pracy i wogóle do wszystkiego.pozdrawiam,
P.S.ciekawa jestem czy dostałas odemnie mejla jeśli nie a chciałabyś pogadac (poza anteną) to podaje ci do mnie GG 885584
TESIU CIEBIE TEŻ ZAPRASZAM!!!!!! DO USŁYSZENIA
witam ponownie po długim łykendzie .jakoś nikt nowy do nas nie dołąnczył,Olu gdzie się zapodziałaś odezwij się ,napisz do mnie na GG885584czekam pozdrowionka!
hm ja tez nieraz nie wiem co sie ze mna dzieje.jestem teraz z nazeczonym i tylko jego mam bo cała moja rodzina sie odemnie odsunela,i nie mam kontaktu z nikim.moj problem to czeste depresje nieraz sie sama w tym gubie i nie wiem o co mi chodzi,nie mam wtedy ochoty do zycia i nic nie ma sensu,wszystko jest mi obojetne.Łzy same napływają do oczu.Nie wiem jak sie tego pozbyc,mój facet powiedział ze z czasem mi przejdzie,ale ja w to niezbyt wierze.
czy mozna miec nerwice przez jakas chorobę np. nowotwór? pewnie połowa ludzi ma takie problemy przez narkotyki np. głupią trawkę. tym którzy mają nerwicę która przyszła tak sama z siebie z czasem nie przez jakieś narkotyki bardzo wsółczuję, bo wiem co to jest za gówno, chociaz z wlasnej winy sie dowiedzialam przez glupotę. zycie mozna sobie spieprzyc w kilka sekund. ;(
Prześlij komentarz
Linki do tego posta:
Utwórz link
<< Strona główna