czwartek, 21 luty 2008

O jejku mam nerwice

Ostatnio rozmawiałem z pewną dziewczyną, która rzekła:
-Wiesz co ja to mam nerwice, bo zawsze jak się zdenerwuje to się cała czerwona robie.

Zamurowało mnie. Nie wiedziałem czy mam jej wytłumaczyć, że to normalny objaw zdenerwowania i bynajmniej nie oznacza, że ktoś cierpi na nerwice, czy powiedzieć jej - przykro mi, musisz się z tego leczyć bo dziwnie wyglądasz jak jesteś czerwona.

Mimo że o zaburzeniach lękowych, depresyjnych czy nerwicowych słyszymy na codzień, czy to w mediach czy na podwórku, to jednak wiele osób używa tych słów nie wiedząc co tak na prawde oznaczają. I to jest smutne. Bo miło by było pogadać z nieznajomym o nerwicy jak o bólu głowy. ;)

Etykiety: , , , ,

Komentarze (21):

Anonymous Anonimowy pisze...

fajnie by bło.. szkoda że to niestety jest naprawde nieciekawe, a ból głowy przy tym jest piekny...

26 luty 2008 16:18  
Anonymous Anonimowy pisze...

było by fajnie. tylko że to jest naprawde nieciekawe a ból głowy przy tym to cos pieknego... i wiesz co twoja kolerzanka niech się uśmiechnie bo nie ma aż tak źle, chetnie sie z nią zamienie. ja nie mogę poradzic sobie ze skupieniem się nieraz i jeszcze te ręce nic nie da się zrobić....:) no ale inni mniewają gorzej więc nie umartwiam się, mam przyjaciół i oni bardzo mi pomagają. .. pozdrawiam.

26 luty 2008 16:27  
Anonymous Anonimowy pisze...

ekhm.... a ja się z szanownym poprzednikiem nie zgodzę.chocby z tej prostej przyczyny ze cierpię na erytrofobię, która narodziła się u mnie z nerwicy i aktualnie mam te obie przypadłości połączone i baaardzo zaawansowane.nie życzę najgorszym wrogom tego co zamieniło moje życie w koszmar i sprawiło że w wieku 20 lat myslę tylko o tym kiedy koniec męczarni.Prosilbym wiec nie upraszcac sytuacji tej dziewczyny i nie rzucac slow na wiatr - odnosze sie tu do wyrazenia "chetnie sie z nia zamienie". byc moze nie cierpi ona na erytrofobie ale jesli tak a jest to mozliwe to naprawde nalezy wspolczuc.dodam ze erytrofobia zaawansowana polega na naglym czerwienieniu(nie mylic z lekkim zarumienieniem)wywolanym okreslonymi sytuacjami typu zobaczenie znajomego na ulicy czy tez zwrocenie czyjejs uwagi na nasza osobe- u mnie aktualnie atak wywoluje byle rozmowa z siostra(!) czy rodzicami...tragedia. p[ozdrawiam i zycze powodzenia w walce...

29 luty 2008 17:57  
Blogger Marek pisze...

cholera,sam już nie wiem czy mam nerwicę czy depresję, ale dlatego czytam to co piszecie, bo chcę poznać lepiej siebie, generalnie dzieciństwo miałem wystarczająco stresujące i nie chce o tym mówić, teraz walczę z całym światem, jestem twardy w interesach, często wiem czego ludzie oczekują i im to daję jako element przetargu, ale mam problem, nie umiem się zakochać, nie czuje integracji ze społeczeństwem, a tego najbardziej mi brakuje, zgranej paczki, z którą mógłbym zawojować świat, może jestem zbyt ambitny, często krzywię się na ludzi,nie mam świeżego, optymistycznego spojrzenia na ludzi, a wszystko dlatego że za dużo siedzi w mojej głowie, jestem typem introwertyka, ale jak się rozkręcę to jestem królem parkietu i wodzirejem, nudzą mnie zwyczajne sytuacje i zwyczajni ludzie. Więc niby jestem taki otwarty na świat na ludzi, dużo podróżuję, jestem niby taki elastyczny, ale zarazem leniwy, zniechęcony, bez wiary. co ja mam ze sobą robić? pozdrawiam

4 marzec 2008 15:31  
Anonymous Anonimowy pisze...

czesc Marek, aż mi się przykro zrobiło jak przeczytałam Twoj wpis...Wiesz, chyba może choć troszkę Cię rozumiem...Na wierzchu uśmiechnięty, miły, potrafisz dostrzegać piękno zycia...a w środku wszystko krzyczy!!!! ...i jest dobrze tak długo jak długo ten wewnętrzny krzyk nie zagłuszy tego co jest na zewnątrz...wtedy wszyscy naokoło pytają - co się z Tobą dzieje? a Ty nie potrafisz im wytłumaczyć, że to tylko..prawdziwy TY...
pozdrawiam
Monika

11 marzec 2008 15:35  
Anonymous Anonimowy pisze...

czytam wasze wpisy i już sama nie wiem jak sie objawia nerwica a chcialabym pomóc mojemu mężowi ostatnio dzieje sie z nim cos strasznego i lekarz stwierdzil że to na tle nerwowym napiszcie ktop pezszedl nerwice a przedewszystkim sie z niej wyleczył pozdrawiam

14 marzec 2008 16:35  
Blogger Marek pisze...

no, mniej więcej:) w sumie wszystko się zgadza Moniko, myślę że nie jestem na przegranej sytuacji, bo kiedyś moje ego szalało i byłem szczęśliwym człowiekiem przez pół roku, ale to było tylko pół roku z mojego całego życia, wiem jak to smakowało i wcale nie było przyprawione kasą, właśnie że nie, nie wiem tylko jak do tego powrócić, czasem myślę że wszystko bierze się z zawodu miłosnego, nie ufam dziewczynom i brak mi zwyczajnie bliskości z drugą osobą, nie mówię o miości, ale o zwyczajnym byciu z kimś

20 marzec 2008 14:37  
Anonymous Anonimowy pisze...

nie wiem czy to nerwica ale wq... mnie wszystko byle co , choć ogólnie to jestem bardzo spokojny ale często to mnie h strzela i hamuje sie tylko dlatego że są obcy ale znajomi już się przekonali co się dzieje , klawiatury pękają wymieniłem już drzwi kilka szyb i szafek i takie tam, a jak coś rozp... to mnie ogarnia furia że to zniszczyłem, najgorsze że to tak samo z siebie i nie wiem co z tym dalej i zastanawiam się od czego to bo kiedyś tak nie miałem jakoś się kontrolowałem a teraz jest coraz gorzej i głupio mi jak matka widzi że szafka nie ma drzwiczek , i co mam jej powiedzieć , zawadziłem o nie jak przechodziłem, to by dało rade ale rozbita szyba i kanapka przyklejona do szafki to już coś nie tak.

25 marzec 2008 21:32  
Anonymous Anonimowy pisze...

to, że ktoś się denerwuje i robi się czerwony nie musi oznaczać nerwicy. ja mam nerwice od pieciu lat a nigdy się nie złościłam przynajmniej nie było widać wszystko odbywa się w środku, jest się zestresowanym, boli głowa i nic na to nie pomaga, aż dochodzi do tego że mam zapasci czasami nawet przez godzinę jestem nieprzytomna a do tego rozwinęła się anoreksja nerwicowa, waże 40 kg. a jem cały czas i zamiast przytyć cały czas chudnę. od jakiegos czasu jestem na lekach ale szczerze mówiąc niewiele one dają tylko tyle że teraz niemam takich problemów z komcentracją i myśleniem. tak więc na miejscu tej koleżanki niemartwiłabym się tylko poszła ewentualnie do lekarza na kontrole. pozdrawiam

26 marzec 2008 12:49  
Anonymous Anonimowy pisze...

to co to jest bo demolka kuchni bo spadła mi kanapka to raczej nie jest norma kiedyś sie przejmowałem to miałem stracha w wielu sytuacjach a teraz w reaguje agresja w praktycznie każdej sytuacji.

26 marzec 2008 17:37  
Anonymous Anonimowy pisze...

hmmm....trafilem tutaj przez przypadek - google jest wielki ;-) Marku, przeczytalem Twoje dwa wpisy, te 2 komentarze i wtglad ato jakbym prawie czytal siebie. Nie wiem czy mam nerwice czy depresje. Chodze do psychologa i on twierdzi, ze moze z tym roznie byc. Kiedys (2 lata temu) zakochalem sie w dziewczynie. Pozniej byl ogromny strach w koncu rozstalismy sie. Bardzo to przezylem bo bardzo mi na niej zalezalo. Od tamtego czasu jest we mnie nieokreslony lek, wielki strach przed zwiazkami. Mogelem byc z dwiema osobami juz, ale ucieklem, wycofalem sie. Nie potrafie zaufac, boje sie zranic i ze ktos mnie zrani. Moze ja poprostu nie umiem sie zakochac albo trafiam na niewlasciwe sooby? W kazdym razie caly dzien chodze w napieciu a proste czynnosci czy podejmowanie decyzji stanowia u mnie problem praktycznie nie do przezwyciezenia. W kontaktach z ludzmi nie czuje sie tak swobodnie jak kiedys. Chce w sobie cos zmeinic, zeby bylo jak dawniej ale brak juz po prostu sil i energii. Wizyty u psychologa pomagaja tak sobie ale nei biore zadnych lekow poza tabletkami na uspokojenie.

27 marzec 2008 21:53  
Anonymous Anonimowy pisze...

ja mam nerwice od około dwóch lat. Bardzo denerwuje mnie jak ktoś np. przed klasówka mówi: ale mam nerwice przed tym testem. Niektórzy nadużywaja tego słowa nawet nie mając pojęcia jak ciężko żyć i normalnie funkcjonować z tą chorobą, jak codziennie wstawać z łóżka i robić to wszystko co dla innych jest normalne a dla osób z nerwicą to wielki wysiłek...

29 marzec 2008 01:02  
Anonymous Anonimowy pisze...

jeju sama nie wiem co mi jest, jakis dziwny stan, ktory utrzymuje sie od prawie roku. ciagle zly humor, okropny bol glowy, zle samopuczucie, brak koncetracji, nie moge sie na niczym skupic, brak pozytywnego myslenia, zaparacia, nieregularne miesiaczki. odizolowanie od ludzi. co to jest ?:( w tym roku maturka a ja nie dam rady sie uczyc

6 kwiecień 2008 16:16  
Blogger siostra_elvisa second pisze...

ja mam akurat ból głowy spowodowany nerwicą:>
a może nawet odwrotnie..
cóż, chciałam tylko napisać że jeśli używa się mocnych słów na błahe rzeczy, to te błahe rzeczy mogą stać się poważnym problemem.
I właśnie mnie już przestało bawić jak ktoś mówi "zdycham".

8 kwiecień 2008 19:56  
Anonymous Anonimowy pisze...

Amen. To jest choroba i basta!!! Nie ma podłoża fizycznego, więc nie ma czego wycinac. Aj, jak miło by było poddac się operacji i miec wszystko z głowy;) Pozdrawiam wszystkich walczacych.

11 kwiecień 2008 12:55  
Anonymous Anonimowy pisze...

u mnie wszystko zaczęło się podczas zajęć w szkole. Dostałam dziwnego ataku, serce biło mi z prędkością taką jakbym miała dostać zawału, ręce zaczęły mi sie trząść i zrobiły sie tak zdrętwiałe że nie miałam w nich czucia, nogi miałam jak z waty nie byłam w stanie wstać a jednocześnie jak myślałam o tym że mam zostać jeszcze 5 minut miałam wrażenie że zwariuje.straciłam poczucie rzeczywistości, to było coś jakbym była w śnie. Najgorszy w tym wszystkim był przeraźliwy lęk, nie wiem czym spowodowany( nie byłam niczym zestresowana, były zwykłe nudne wykłady) tak okropnie się bałam myślałam że wariuje. wyprowadziła mnie z sali koleżanka i dała leki uspakajające i odwiozła do domu. To był pierwszy raz. Później podobną sytuację miałam po tygodniu. Walenie serca, plamy na klatce piersiowej, drętwienie rąk,ścisk w gardle, i ten przerażający strach. Później było już tylko gorzej bo doszły do tego kłopoty ze spaniem, nie spałam całymi nocami, jak patrzałam na siebie to wydawało mi się że mam obcą twarz przed oczami,po prostu myślałam że dopadła mnie jakaś choroba psychiczna, Starałam sie udawać przed rodziną że wszystko ok ale raz dostałam takiego ataku przy obiedzie, mama zmierzyła mi puls jak zobaczyła co sie ze mną dzieje-pierw wyskoczył error a później 149. Okazało się że mam nerwice lękową. Może to głupio zabrzmi ale kamień spadł mi z serca kiedy to usłyszałam bo naprawdę myślałam że mam jakaś schizofrenie czy coś z tym rodzaju. Powiem tak, najgorszy okres trwał około 7 miesięcy,ataki potrafiłam mieć z 3-4 razy dziennie, powstało błędne koło ciągły strach przed ponownym atakiem wzmagał je. Coś okropnego. nie wychodziłam z domu bo najgorsze ataki były poza nim. Minęło niecałe dwa lata od tamtej pory , można powiedzieć,że najbardziej pomogła mi rodzina i bliscy którzy mnie bardzo wspierali i dawali poczucie bezpieczeństwa. Teraz podobne sytuacje zdarzają mi się rzadko,ponieważ jakoś wbiłam sobie do swojej główki ze to wszystko właśnie siedzi w niej i zaczęłam próbować nad tym zapanować, niestety w sytuacjach naprawdę stresowych nie udaję mi się i wszystko powraca. mam 22 lata i przed dwoma laty straciłam pewność siebie. tragedia .pozdrawiam

20 kwiecień 2008 23:17  
Anonymous Anonimowy pisze...

Kochani,
Ja mam nerwice lekowa od około 6 lat mój psycholog mówi, że to przykłąd jak z książki "strona 7 wiersz drugi" ;) oprócz wizyt indywidualnych (chodze tylko w przypadku cięzkich ataków) uczęszczam raz w tygodniu na psychoterapię grupową. Czasami birę przez około 3-6 miesięcy ziłówe leki w ziwakszonych dawkach - mój psycholog mówi jakie. Mam objawy dokładnie takie jak wy: walenie serca w nocy, wyobcowanie, drgawki, brak łaknienia, cała jestem na nie. Nerwica to przedewszystkim nie choroba a zaburzenie. Ważne sa też reguralne relaksacje rano i wieczorem (ja niestety ich nie robię :/) Bez mojej grupy wsparcia i mojego doktora wylądowała bym juz pewnie w psychiatryku. Dla mnie odskocznią jest sport. Ale jak koś nie lubi skakać biegać polecam basen. Niesty neriwca lękowa ma to do siebie, że jak jeden objaw minie to wyrasta drugi. Życze Powodzenia w walce.

22 kwiecień 2008 15:32  
Anonymous Anonimowy pisze...

Witaj Marek, ja mam podobnie jak ty częste doły, byłam u neurologa przepisał tabletki uspokajające skierował do psychologa okazało się, że mam stany lękowe.Zawsze byłam nadwrażliwa.Myśle, że z tą twoja paczką to może jest tak,że ktoś jak cie raz zawiedzie to odpada, lepiej mieć niewielu przyjaciół a pewnych.Ja w sytuacjach stresujących potrafie się trzęść na całym ciele inni wokół mnie choc rownież doswiadczaja tego stresu nie musza tak cierpieć.Jednak głównym powodem z jakiego trafiłam do specjalisty były bezdechy, problem psychiczny objawił sie fizycznie.To zaburzenie (nerwica) naprawde różnie się przejawiają teraz nie mam bezdechów ale mam fiksacje, zauważyłam, że odkładam pisanie pracy licencjackiej. Specjalnie zostałam na weekend majowy w domu w tym celu, bo termin mnie pili i robie wszystko inne najczęściej oglądam tv, najłatwiej zapominam o pracy gdy sprzątam, bo ostatnio miałam takiego doła, że nie zależało mi na porządku odkuć się z jednego ale wrócić do kolejnej pułapki tym razem mechanizmu obronnego, jak zwykle zawodnego.

3 maj 2008 23:24  
Anonymous Anonimowy pisze...

Ja miałam parcie na pęcherz, krótkowzroczność choć okulista stwierdził, że musiałam sobie to wymyślić i bezdechy.

4 maj 2008 00:04  
Anonymous Anonimowy pisze...

Witam! Boże jak to czytam to normalnie swieczki stają mi w oczach !To jest przerażające;( Moja siostra jakies 5 miesiecy temu miala zawał móżdżku :(potem choroba ta doprowadzla do nerwicy:( I od tamtej pory spimy jak na szpilkach chodzimy jak na jakies wojnie czujni i niespokojni:( Kilka dni temu miała atak zdretwiala cala nie mogla sie ruszyc :( nie wiedzialam co robic :( Pozn8iej wyszla ze szpitala i spala spala spala po 27 godzin zjdla cos i znowu spala :( Strasznie się o nią boję nie wiem jak jej mogę pomoc:( a jest dla mnie wszystkim:( W wieku 12 lat stracilam mame:(3 lata temu dzien pourodzinach moich tate :( Sytuacja w domu nei byla ciekawa mam 5 braci kazdy z nich ma jakis nałóg narkomania alkohol te sprawy:( Siostra bardzo sie nimi orzejmuje i to ja jeszcze bardziej stresuje :( Jej dzieci chodza jakies smutne jak nigdy ..najstraszy zamykasie w sobie a ja czuje sie taka bezradna;(:( Eh...moze ktos zna jakis sposoob lekarza nei wiem cokolwiek zeby chociaz trcohe jej pomoglo...ja wiem ze z tego nie da sie wyleczyc tak szybko i wogole ale chociaz trcochce zeby jej ulzyc :( chociaz troche... :(Pozdrawiam Wszytskich ...Anita

5 maj 2008 08:29  
Anonymous Anonimowy pisze...

witam to co piszesz co sama prawda. Czasami zastanawiam się czy ludzie wogle zdają sobie sprawę co to znaczy depresja i nerwica że nie ma nic wspolnego z lenistwem albo celowym nic nierobieniem i zwyklym zdenerwowaniem. Często słysze jak ktoś tak mowi tak naprawde guuzik wiedząc czym owe choroby są naprawdę. jA juz naszczęsacie mam nowe zycie i czuje się dobrze co nie oznacza że całkowicie pozbyłam się lęku. Zycie dalej daje mi w kośc ale ja jestem szczęliwa :-) i mowiac po prostu zlewa mnie wiele rzeczy ktorymi dawniej b się przejmowałam ktore sprawiały mi trudność. Gorąco was wszystkich pozdrawiam to forum b mi pomogło tak trzymać. Smutna48??? raczej wesoła i szczęsliwa 27 :)))

9 maj 2008 21:03  

Prześlij komentarz

Linki do tego posta:

Utwórz link

<< Strona główna

"); ?>